Żyjemy w ciągłej presji

Żyjemy w ciągłej presji

presja

Presja… ostatnio czuję, że mamy z nią do czynienia jeszcze mocniej niż wcześniej. Social media z pewnością się do tego dołożyły. Gdzie nie spojrzymy, ktoś mówi nam, co powinniśmy robić. Każdego dnia trafiamy na dziesiątki porad niemal o każdym obszarze naszego życia. 

Jest tam wiele przydatnych wskazówek, jednak są one często opakowane w komunikaty, które mają specjalnie zatrzymać naszą uwagę. Sama wskazówka i chęc pomocy jest często drugorzędna, na pierwszym miejscu widzimy manipulację przekazem, aby wywołać w nas określone emocje. Takie treści mają lepsze zasięgi, a twórca na tym zyskuje. I oczywiście najlepiej bazować na strachu, poczuciu wstydu, poczuciu, że coś nas omija (FOMO)… to nadal działa najlepiej. Ale o tym napiszę więcej w dalszej części artykułu. 

Więc dzisiaj chcę zwrócić Twoją uwagę na presję, jaką wywołują treści, z którymi się stykamy w Internecie. 

Czym jest presja i jak na nas wpływa?

Presja pojawia się wtedy, gdy czujemy, że musimy sprostać jakimś konkretnym wymaganiom. Własnym lub narzuconym przez otoczenie. I tak naprawdę może dotyczyć każdej sfery naszego życia, od wyglądu, przez relacje, pieniądze, pracę, aż po odpoczynek czy życie rodzinne. 

Presja istaniała zawsze. Zawsze też porównywaliśmy się do innych: koleżanek, sąsiadów, osób publicznych, które widziliśmy w telewizji. Ale jednak ta presja była bardziej lokalna, bardziej ograniczona. 

Dzisiaj skala jest zupełnie inna. Docierają do nas wyselekcjonowane komunikaty praktycznie z całego świata. Algorytmy bardzo precyzyjnie wybierają nam treści. Widzą nasze słabości i to, na czym zatrzymujemy naszą uwagę, i podrzucają nam tych treści jeszcze więcej. 

Żyjemy w ciągłym poczuciu, że musimy robić więcej i lepiej. Myślę, że żadne wcześniejsze pokolenie nie miało do czynienia z tak dużą presją społeczną, jak my. 

Jakie są konksekwencje presji?

Skutki są bardzo istotne. To brak poczucia satysfkacji, spadek poczucia szczęścia, niedocenianie siebie, gorsze samopoczucie czy stałe napięcie ciała.

Do tego dochodzi ciągłe rozdrażnienie, spacek koncentracji i zmęczenie. Presja odbiera nam radość z normalnego działania, bo wszystko zaczyna być naszym obowiązkiem do odhaczenia. 

Z czasem niestety ten stan staje się dla nas czymś naturalnym i nie dostrzegamy już, jak bardzo jesteśmy przeciążeni. 

Manipulacja opakowana we wskazówki. Jak działają social media?

Media społecznościowe są dziś jednym z ważniejszych źródeł wiedzy i kontaktu ze światem. Sama znajduję tam wiele wartościowych treści. Nie chcę sprowadzać ich wyłącznie do czegoś złego. Widzę jednak jak łatwo obecnie tworzą w nas napięcie. 

„Jeśli nie zaczniesz teraz, za rok będziesz żałować”.

„Przestań robić to natychmiast”.

„Jeśli nadal robisz te trzy rzeczy, nigdy nie osiągniesz sukcesu”.

„Ludzie, którzy odnoszą sukces, nie marnują poranków”.

„Jeśli tego nie robisz, marnujesz swój potencjał.”

Kojarzysz takie komunikaty w social media? Ich celem jest przede wszystkim zatrzymanie Twojej uwagi. Wywołują w nas lęk, strach, poczucie winy, zagrożenie… Takie treści się sprzedają. Osiągają lepsze zasięgi, a twórcom bardzo często właśnie na tym zależy najbardziej. Klikamy w to, bo się martwimi, że coś robimy źle. Algorytm się tego uczy i podrzuca nam takich treści coraz więcej. Każdy taki komunikat zwiększa presję. 

W tym wszystkim mniej ważna jest sama porada, jak możesz poparwić swoje życie. Te treści są tak sformułowane, żeby przyciągnąć naszą uwagę za wszelką cenę. Nie zawsze jest to zła wola twórcy. Często powiela on po prostu schemat, który działa. 🤷‍♀️ Jednak mimo wszystko uważam, że nie jest to w porządku. 

Jednak bez względu na intencję, efekt jest taki, że otaczają nas skrupulatnie tworzone treści, które manipulają naszą uwagą i emocjami. Pokazują nam, że jesteśmy niewystarczający i gdy skorzystamy z ich książki, kursu, szkolenia… będziemy lepsi. Twórcy pokazują nam problem, zanim sami zobaczymy, że go mamy. Kiedyś, jak potrzebowaliśmy porady, szukaliśmy jej sami. Obecnie dostajemy rozwiązanie problemu, którego nawet wcześniej nie mieliśmy. 

Gdy dotyczy to jednego czy dwóch komunikatów, nie ma to na nas takiego wpływu. Jednak, kiedy takich komunikatów jest mnóstwo i otaczają nas z każdej strony, zaczynamy uważać, że coś jest z nami nie tak. 

Ostatnio dużo bardziej świadomie patrzę na takie treści i od razu je omijam. 

Treści rozwojowe a presja 

O pułapkach rozwoju osobistego w kontekście presji napisałam cały poprzedni artykuł. Znajdziesz go tutaj: Czy rozwój osobisty może nam szkodzić?

Oczywiście to, że dociera do nas mnóstwo komunikatów z poradami “jak żyć”, nie oznacza, że wszystkie mamy wprowadzać w życie. Ale ich przekaz potrafi zostać z nami na dłużej. 

Mam wrażenie, że zaczynamy obawiać się normalnego życia. Że zwyczajny dzień traktujemy jak zmarnowany czas. Uważamy, że hobby to niewykorzystany pomysł na biznes i nic nie warto robić tak po prostu. Za wszystkim musi kryć się większy cel i korzyść. Mamy poczucie, że nieustannie musimy iść do przodu i wyciskać życie, jak cytrynę. 

Co możemy z tym zrobić?

Nie mamy wpływu na wszystkie komunikaty, które do nas docierają. Możemy jednak decydować, ile naszej uwagi im dajemy. 

1. Zwróć uwagę, jak czujesz się po obejrzeniu danej treści 

Czy czujesz inspirację i chęć do działania, czy jednak napięcie i poczucie winy?

2. Zanim zaczniesz wdrażać jakaś wskazówkę, zastanów się, czy na pewno tego potrzebujesz

Nie wszystko, co ktoś nam radzi, jest dla nas dobre i jest nam potrzebne. Wskazówki w Internecie są ogólne i nie są dostosowane do specyfiki Twojego życia czy charakteru. 

3. Unikaj komunikatów stworzonych w języku wywołujących lęk i poczucie winy

„Musisz”, „Popełniasz ogromny błąd”., „Jeśli tego nie robisz to …”, „Natychmiast”, „Nigdy” itd…  To sformułowania, których celem jest zatrzymanie Twojej uwagi. To oczywiście nie oznacza, że te treści będą automatycznie złe, ale zwiększ swoją czujność, na fakt, że mają wywołać w Tobie negatywne odczucia. 

4. Ogranicz liczbę osób, od których przyjmujesz porady

Kilkunastu różnych ekspertów dotyczących produktywności, zdrowia, finansów, rozwoju itd… szybko wywoła w Tobie przytłoczenie. Lepiej wybrać kilka zaufanych(!) źródeł, niż słuchać setek różnych ekspertów.  

5. Obserwuj te profile, po których czujesz się lepiej, a nie gorzej

Przejrzyj obserwowane konta. Jeśli treści jakiegoś twórcy częściej wywołują w Tobie napięcie i stres, niż jakieś pozytywne emocje, to czas, aby go wyciszyć lub przestać obserwować. Świadomie zadbaj o swoje środowisko cyfrowe.  

6. Nie każdą poradę warto wdrażać w życie

Nawet dobra rada może być dla Ciebie zbyt dużym obciążeniem w danym momencie. Realnie oceniaj swoje możliwości wprowadzania nowego nawyku czy zmian w życiu. 

7. Doceń siebie i pozwól sobie na bycie wystarczająco dobrą 

Nie optymalizuj na siłę każdego obszaru swojego życia. Zacznij doceniać sobie i swoje życie. Nie wszystko musi być najlepsze, a niektóre Twoje obecne rozwiązania mogą być po prosty wystarczające. Pamiętaj, że nie każdy problem wymaga Twojej uwagi i reakcji. 

Jestem osobą, która sama tworzy treści rozwojowe. Czuję pewną odpowiedzialność. Coraz mocniej widzę, że granica między zachęcaniem do czegoś, co może pomóc, a wywoływaniem lęku i tworzeniem presji jest bardzo cienka. Dlatego staram się tak tworzyć swoje treści, by nie manipulować komunikatem i nie zwiększać tej presji ani nie wywoływać w czytelnikach złego samopoczucia. Mam nadzieję, że będzie mi się to udawało. ♥️

Podobał Ci się? Udostępnij dalej!

W artykule przeczytasz o:

Zajrzyj także na: